Najpierw szkoła, potem praca, rodzina, dom? Tobie też tak mówiono? Będzie tu konstruktywny feedback, adMingle, szczypta Grzesiaka, uśmiech Maćka Budzicha i bananowe powitania na Seeblogers.

Na pustyni Mojave w południowej Kalifornii jest kraina zwana Doliną Śmierci. Jej suchy, zwrotnikowy, niemal pozbawiony opadów klimat sprawia, że flora tego miejsca praktycznie nie istnieje. Zimą 2004 roku wydarzyło się coś niespotykanego, spadł obfity deszcz, a wiosną cała Dolina Śmierci zakwitła. Ku zaskoczeniu wszystkich pod suchą skorupą pustynnej ziemi, na właściwy moment czekały dzikie kwiaty. Kwiaty w naszej opowieści to bogactwo naturalne. W przełożeniu na życie każdego z nas, to czekające na właściwy moment talenty.

Mogłabym tu śmiało napisać o wyborach edukacyjnych, ale o tym nie dziś. Przeczytacie teraz o błędzie w linearnym postrzeganiu świata jaki wszyscy popełniamy, powielamy i rzecz jasna wszyscy widzimy. Będzie tu też konstruktywny feedback, adMingle, szczypta Grzesiaka, uśmiech Maćka Budzicha i bananowe powitania na Seebloggers.

Błąd w standardowym postrzeganiu naszego życia wygląda tak:

TUTAJ zaczynam     

                          jeśli wszystko idzie dobrze           ustawiony do końca życia

                                                                                                   TUTAJ

⇣                                                   ⇣                                               

__________________________________________________________________

Czy masz w życiu cel

czyli jak to jest na interview u pracodawcy

Zwariowanie ogłoszenie, w którym poszukują stażysty, dziwna, trochę nieczytelna templatkowa strona internetowa i zaproszenie na spotkanie w adMingle w WarszawieNie licząc trzymiesięcznych praktyk tłumaczeniowych w archiwum komitatu Zemplén na Węgrzech, nigdy nie byłam stażystką. Dlatego też, nie motywowana żądzą pieniądza postanowiłam aplikować na pozycję, która w moim CV zepchnie mnie o kilka ładnych szczebelków w dół. Skoro jednak w taki sposób zaczyna się pracę w profesjonalnym świecie marketingu, trzeba tańczyć tak jak Ci zagrają.

Lekko podekscytowana z ogromną radością i zapałem stawiłam się pod podanym adresem, na rozmowę rekrutacyjną z akcentem śniadaniowym w AdMingle w Warszawie. Zaczęło się niewinnie: dostałam kawę, poczęstowałam wszystkich własnymi musli batonikam, po czym rozmowa zaczęła przybierać ton przesłuchania z amerykańskich filmów. Kojarzycie te pokoje policyjne, w których przesłuchujący wcielają się w role ‚dobrego’ i ‚złego’ policjanta? A może to nie były role.

Pewnie, gdyby nie to, że sama pracowałam w HR-ach i przeprowadzałam rekrutacje, wcale nie zauważyłabym tego, że dość szybko, rozmowa stała się po prostu nieprzyjemna. Patrząc na moje CV pan ‘zły policjant’ powiedział mi w końcu, że według niego nie mam w życiu celu, podkreślając tym samym to, że on sam pracuje w branży już 17 lat i od zawsze wiedział co chce w życiu robić.

Od zawsze wiedzieć

Jeśli i Wy “od zawsze wiedzieliście” i rzeczywiście jest tak, że człowiek po prostu rodzi się z zamiarem pracy w danej branży, to cóż, nie pozostaje mi nic innego jak tylko wyemigrować na biegun południowy i żyć z pingwinami. Bo ja, odkąd pamiętam, lubiłam pingwiny i najwyraźniej takie mam przeznaczenie.

Jeśli jednak Grzesiak nie kłamie i to, co chcesz robić, wybiera ciebie, a

po pocałowaniu odpowiedniej żaby poznaje się księcia,

to po różnych próbach zdajesz sobie sprawę, czemu chcesz się w życiu poświęcić.

Na spotkaniu opowiadałam o tym gdzie mieszkałam, jakie możliwości pracy to dawało, jak mnie to rozwinęło i czego się nauczyłam. Wykorzystywanie szans, jakie daje nam życie, jest ogromnie ważne, ale umówmy się – dużo łatwiej byłoby Ci iść na staż do agencji reklamowej i jako student pracować za grosze, gdybyś mógł sobie pozwolić na życie w Warszawie, bo rodzice co miesiąc przesyłają pokaźny przelew.

Ponieważ życie nie jest linearne (w co nie wierzy nasz pan policjant) a jest tworem organicznym, kreujemy je. Dostosowujemy się do warunków jakie daje nam otoczenie i krok po kroku dążymy do wizji szczęśliwego siebie. W końcu, jeśli widzimy swoje szczęście w nauczaniu, możemy być świetnymi nauczycielami, jeśli dobrze czujemy się w pieczeniu ciast, robimy torty dekoracyjne, w takim razie jeśli lubimy technologię, kreatywną pracę z i dla ludzi, mamy być ekspresem do kawy?

Nie każdy odkrywa swój talent na początku drogi. Działy zasobów ludzkich z założenia szukają w nas talentów.

S Z U K A J Ą – bo talenty, tak jak złoto i kwiaty w Dolinie Śmierci nie leżą przecież na powierzchni. Trzebasię do nich albo dokopać, albo dać im odpowiednie warunki do rozwoju.

Jeżeli tak jak mój rozmówca, z którym powinnam się porównywać, pracowałabym w branży już 17 lat znaczyłoby to, że jako 11-to latkapisałabym już strategie marketingowe dla Gminnej Spółdzielni “Samopomoc Chłopska” na podkarpackiej wsi (swoją drogą malutki sklep mojego taty jest teraz jedynym opatrzonym zdjęciami obiektem oznaczonym w Google Maps na terenie całej gminy). Jeśli patrzeć na to z tej perspektywy, to mniej więcej od 11 roku życia powinnam rodzić też dzieci. Tyle zmarnowanych owulacji…

Każdy nowo poznany człowiek powinien skłonić nas do postawienia znaku zapytania przy tym, co uważamy za oczywiste. Trudno jest mi teraz sobie przypomnieć, czy właśnie pytanie o cel było tym momentem, w którym moja empatyczna osobowość poszła na obiad.

Zapytano mnie jeszcze jakich blogerów czytam i nie widziałam już powodów do konstruktywnego wypowiadania się. Odpowiedziałam krótko, również zgodnie z prawdą, że gotuję z Jadłonomii. Oczami swojej wyobraźni widziałamjuż jednak inny obrazek… uśmiech Maćka Budzicha

Uśmiech Maćka Budzicha

Maciek Budzich http://www.blog.mediafun.pl/

Wcześniej, podczas rozmowy padło pytanie o moją dyspozycyjność w czasie weekendu. W Gdyni miało się bowiem odbywać Seebloggers – ważne marketingowo spotkanie, na którym ewentualny stażysta miałby przejść tzw. assessment center.

W związku z moją przeprowadzką i ogólnym zamieszaniem, co najmniej 3 tygodnie spóźniłam się z zarejestrowaniem na Seebloggers, ale nawiązałam kontakt z organizatorami. Rzecz jasna zasady to zasady i nie miałam zamiaru ani rozpaczać, ani taranować bramek.  Po powrocie ze wspominanej rozmowy napisałam do Kuby Zająca z fashionable.com.pl (który w danym roku prowadził wydarzenie),że bardzo chętnie pomogę przy organizacji, pytając tym samym czy nie potrzebują wolontariuszy.

W piątek rano byłam już w pociągu do Gdyni. Na Seebloggers poznałam świetnych ludzi i stałam się częścią wydarzenia tętniącego niesamowitą energią. Byłam też chyba pierwszą osobą, która z bananowym uśmiechempowitała moich rekruterów, skoro tylko weszli do budynku. Wyobrażacie sobie te twarze gdy nagle przypomnieli sobie, że zapomnieli do mnie oddzwonić?

Moje doświadczenie na rynku pracy sprawia, że wyznaję pewną dobrą zasadę:“biznes się nie obraża”, więc nie hejtuję i nie mam nikomu za złe braku wiadomości zwrotnej, ale “w biznesie zachowujemy się profesjonalnie”. Ważna jest słowność. Udowodniono, że przez brak słowności, a mianowicie przez brak akcji po słowach ‘zadzwonimy’, tracimy nie tylko kandydata, ale i przyszłych potencjalnych klientów i partnerów biznesowych, których on zna.

Cena presji związanej z karierą nie jest warta naszego dobrego życia. A kiedy pozwalamy by inni na nas wpływali i jesteśmy otwarci intelektualnie… możemy podziękować własnemu „JA” za dokonane wybory i za siebie tu i teraz.