W Seattle są kolibry!

Legenda głosi, że kolibry żyją poza czasem, a unosząc się w powietrzu chwytają nasze nadzieje, szczęścia i miłości. Czyli zobaczyć takiego kolibra tuż po przeprowadzce na drugi koniec świata to dobry znak! 

Gdy wprowadzam się do nowego mieszkania, biurko do pracy zawsze ustawiam pod oknem. Pisząc obserwuję życie po drugiej stronie szyby, a w chwili zamyślenia mam na czym zawiesić oko. Do mojego pokoju nie raz zaglądał krakowski gołąb, grubiutki wrocławski wróbel czy roztargniona warszawska wiewiórka. W Dzikowie nigdy nie widziałam dzika… Ale koliber w Seattle był tak niespodziewanym gościem, że przez kilka minut myślałam, że to halucynacja. On, po drugiej stronie szyby zawieszony w powietrzu z kołaczącym sercem, przyglądał się moim rozbieganym oczom.

Kolibry w Seattle

Utwierdzana kolorowymi obrazkami z National Geographic zawsze myślałam, że kolibry żyją w tropikalnych krajach i archipelagach egzotycznych wysp. Jakiś czas temu przekonałam się jednak, że kolibry występują nawet tam, gdzie wcale nie powinno ich być! O ile zaskoczył mnie widok kolibra w Seattle, was zaskoczyć może to, że kolibry mamy też w egzotycznych polskich gminach! Opowiem wam krótką historię. 

Kolibry (ang. Hummingbirds), najmniejsze ptaki świata mierzące od 7.5 do 13 cm, są stałymi mieszkańcami Ameryki Północnej. Zaskoczeni?!

Malutkie serce kolibra bije średnio 500-600 razy na minutę, a składane przez kolibry jaja ważą niespełna 25 gramów. Kolibry latają z prędkością do 120 km/h. Nocą niektóre gatunki zwalniają metabolizm tak, że popadają w rodzaj odrętwienia trochę przypominającego sen zimowy. 

Wyczytałam, że koliber o imieniu Anna (łac. Calypte anna) to najczęściej spotykany w południowej Kalifornii i jeden z 3 najczęściej występujących w USA i Kanadzie kolibrów. Nie wiem dokładnie czy to on zawitał do naszego ogródka, ale imię ma ładne…

  • Joanna

    Teraz tylko należy zakupić karmik dla kolibrów i śliczne ptaszki częściej będą cieszyć oczy .

    • Wabikami na kolibry są duże kolorowe kwiaty, więc tak na prawdę trzeba by było mieć ogród albo balkon z donicami 🙂 Myślę o tym na poważnie 😉

  • Jeżeli pani Basi koliber się podoba, to kto jej zabroni użycia akurat takiego motywu? 🙂 Szkoda, że polskie gminy i regiony nie potrafią się odpowiednio reklamować. Jest w tej kwestii wiele do zrobienia.

    • Chodzi właśnie o to, że nikt jej nie zabroni go kogo to w gminie obchodzi jesli np. „dziki zjadły światłowody” :D? Masz rację, szkoda że gminy i regiony nie potrafią się dobrze wypromować- w tylu miejscach tkwi przecież potencjał <3

      • Myślę, że problem tkwi także w podejściu nas samych do naszych krajowych regionalizmów (które są na wymarciu). Przecież kiedy jeździmy do Francji, Włoch czy Hiszpanii to zakochujemy się w regionalnej kuchni, pijemy regionalne wina i popieramy np. pomysł wolnej Katalonii. Ale w Polsce? Przecież każda próba podkreślenia swojej inności przez taki Śląsk kończy się tym, że wszyscy są oburzeni. Kaszuby? A kto tam w ogóle jeździ? Muzeum Wsi Lubelskiej? Na pewno nuda. I tak dalej. Na szczęście wszyscy akceptujemy odrębność regionów górskich i to jest piękne 🙂