Czym jest Seattle Freeze
i jak sobie z nim poradzić

Jacy są mieszkańcy Seattle? A tak właściwie… To jak wyobrażacie sobie Amerykanów? Są przyjaźni czy zdystansowani? Jak wyglądają, co robią, jak spędzają wolny czas? Czy mieszkańcy Seattle różnią się czymś od Nowojorczyków? Czy przyjeżdzając tutaj spotka Was rozczarowanie czy miła niespodzianka? 

Seattleite – tak oficjalnie nazywa się mieszkaniec Seattle, ale to, kim jest prawdziwy Seattleite trudno jest zdefiniować. Bo czy możemy powiedzieć, że jesteśmy stąd dopiero gdy pomieszkamy tu 10 lat?
A może mieszkańcami danego miasta są tylko ci, którzy w nim się urodzili?
Kim więc jest Seattleite?

Seattleite w Deszczowym Mieście

Seattle znane jest z dużej liczby kawiarni i palarni kawy. Można się zatem domyślać, że Seattleite będzie jej smakoszem i nie wypije byle jakiej czarnej zalewajki.
Nie będzie też przesiadywać w pełnym turystów, historycznym bo pierwszym na świecie, Starbucksie przy Pike Place. Najpewniej weźmie swoją kawę ‚
to go’ i z uśmiechem uda się tam, gdzie w spokoju będzie mógł przeczytać The Stranger. Seattleite uważa, że Seattle to najlepsze miejsce na ziemi, nie nosi parasola i nie wiadomo czy widział kiedyś dom Kurta Cobaina. Przeciętny Seattleite jest trochę hipsterski, nie dba czy poszczególne części jego garderoby do siebie pasują, ma swój własny styl i nie wstydzi się go pokazać.

Seattleite to też coraz częściej programista, który przyjechał do pracy dla jednego z informatycznych gigantów. Chodzi w szarawej bluzie z kapturem, z wielkim czarnym plecakiem na ramionach i firmowym identyfikatorem przypiętym do paska u spodni. 

Co to jest Seattle Freeze

Seattle zostało uznane kiedyś za jedno z najbardziej uprzejmych miast w Stanach.
Czy to wpływ pogody, klimatu czy wielkości państwa? Musicie wiedzieć, że istnieje różnica między byciem uprzejmym, a byciem przyjacielskim.

Space Needle jest symbolem Seattle
Space Needle w Seattle

W 2005 The Seattle Times opublikował artykuł, w którym po raz pierwszy pojawiło się udokumentowane użycie terminu „Seattle Freeze.” Artykuł opowiada o dysonansie poznawczym z jakim spotykają się nowo przybyli – tzw. implanty z innych krajów czy miast.

Pierwsze wrażenie jakie odnosimy po interakcjach z mieszkańcami Seattle i opinie na ich temat mogą być zupełnie skrajne.
Z jednej strony ktoś przytrzyma wam drzwi od windy, z drugiej nie ma co liczyć na łatwe zawieranie przyjaźni z lokalsami.
Mieszkańcy Seattle, jak wytrawny gracz, nie chcą za szybko odkrywać swoich kart i wpuszczać obcych do swojego prywatnego świata.

Socjolog Jodi O’Brien nazywa to nawet fenomenem “plastikowego uśmiechu”, ponieważ różnica pomiędzy byciem uprzejmym i byciem przyjacielskim naprawdę istnieje.
Uprzejmi ludzie, życzą wam miłego dnia i zatrzymują się dla was na przejściu dla pieszych; przyjacielscy wymieniają kontakty i zapraszają na piwo po pracy.

Nie jest do końca tak, że mieszkańcy Seattle mają coś przeciw nowo przybyłym implantom – po prostu nikomu nie chce się inwestować w nowe znajomości. Choć… ostatnio słyszymy coraz więcej niezadowolonych głosów ze strony ludzi wykonujących nisko płatne prace na temat rosnących cen mieszkań w Seattle. Podwyżki te związane są m.in. z dynamicznie rozwijającymi się w mieście firmami IT i zarobkami potencjalnych najemców pracujących w branży. Z tego względu przeciętny zjadacz chleba ma powody do niezadowolenia, bo kogo stać na opłacenie miesięcznego czynszu w wysokości 2,031$?

Wieczór dla Seattleite

Kilka tygodni po przeprowadzce do Seattle poszliśmy na stand-up połączony ze spotkaniem couchsurferów. Szczerze mówiąc stand-up był słaby, a prowadzący nie potrafili dotrzeć do publiczności. W końcu padło pytanie o to, kto na widowni jest prawdziwym Seattleite (dziwne pytanie na spotkaniu ludzi z couchsurfingu) więc nie wiedzieliśmy co odpowiedzieć. Przecież mieszkamy teraz w Seattle i w porównaniu z Hansem i Pedro, którzy odwiedzają w danym dniu miasto, jesteśmy stąd. Mieszkałam w tylu miejscach i nigdy nie znalazłam odpowiedzi na to kiedy mogę powiedzieć, że jestem stąd…

Zastanawiam się czy tak jak przez noszenie kaloszy przystosowujemy się do pogody, zaczniemy tak jak Seattleite z czasem owijać się w niedostępny kokon…

A Wy urodziliście się w miejscu, w którym teraz mieszkacie?
Ile razy się przeprowadzaliście? Kto nazwie się prawdziwym Warszawiakiem, Krakusem czy Seattleite? Kiedy, jeśli w ogóle,  można powiedzieć, że jesteśmy stąd?