Gwarna kuchnia, zabiegani kelnerzy i krzątające się wszędzie kobiety przypomniały mi o wiejskich weselach na dalekim podkarpaciu. A zaczęło się od zapachu kruchych ciastek…

W latach 80-tych i 90-tych moja mama była gospodynią na niemal każdym weselu w okolicy. Przez cały tydzień zarządzała przygotowaniem wszystkiego, co w sobotę tuż po ślubie mieli jeść weselni goście: od jajka na twardo dodawanego do jarzynowej sałatki z majonezem, po tort z figurką pary młodej.

W ubiegły weekend w Domu Polskim mogliśmy zjeść pierogi, gołąbki, polską kiełbasę i posmakować domowego sernikamakowca

 

Jesienny Bazaar w Domu Polskim w Seattle

ceramika z Bolesławca

W sobotę przy 18. Aleji  drzewa zrzuciły żółto-czerwone liście, a przed wejściem do Domu Polskiego stanęły kolorowe drewniane koguty. Gdy parking zapełnił się samochodami, a tłum ludzi wlał się do budynku, należało uważać Jesienny Bazar za rozpoczęty. Dla mnie ta dwudniowa impreza przypominała wesele, a każdy odwiedzający był tam wyjątkowym gościem.

Tego dnia w Domu Polskim w Seattle mogliście zobaczyć panie i dziewczęta ubrane w tradycyjne krakowskie stroje, a na scenie od czasu do czasu usłyszeć górala przegrywającego na skrzypcach. Był też chór śpiewający ludowe piosenki, choć powiem szczerze, że zabrakło mi przaśnego  “hej z góry, z góry”.

Jesienny Bazar w Domu Polskim był dla wielu mieszkańców Seattle doskonałą okazją by po raz pierwszy zjeść barszcz, pierogi z mięsem czy gołąbki. Dla innych odwiedzających w ten dzień Dom Polski, była to szansa na spotkanie dawno niewidzianych znajomych.

Polskie ciasta od Koła Pań

Stoisko z polskimi ciastami uginało się od słodkości. Pamiętam, jak kiedyś przed polskim weselem ciasta piekło się wspólnie, a główna gospodyni tu i tam próbując lukrów i kremów, zarządzała całą machiną przygotowań. Tym razem każde ciasto upieczono w zaciszu własnego domu, a każdy kawałek makowca i sernika skrywał w sobie tajemnicę swojego przepisu. Furorę robiły pączki ze śliwkowym nadzieniem i… kruche orzeszki mojej mamy.

Kruche orzeszki piekło się kiedyś w małych, przypominających orzechy włoskie, foremkach które po latach stały się dla mnie symbolem spotkania i wesela. Gdy usłyszałam, że Koło Pań przygotowuje ciasta na Bazar Jesienny, stwierdziłam że orzeszki muszą się na nim pojawić.

Dzięki wszystkim tym dobrze znanym zapachom i smakom, rozmowom po polsku i uśmiechniętym ludziom wróciłam pamięcią do dzieciństwa. Było cudownie – dziękuję!

Dochód z Jesiennego Bazaru rokrocznie przeznacza się na remonty w Domu Polskim i wsparcie wszystkich działających w nim organizacji.