Gdy po raz pierwszy w mieszkaniu odwiedzili nas amerykańscy znajomi dało się zauważyć, że pochodzimy z różnych kultur. Przyjmowanie gości w domu to doskonała okazja na obserwację siebie i innych. Na ile giętka jest Wasza polska gościnność? Czy pozwolilibyście gościom grzebać w swojej lodówce lub sprawdzać miękkość materaca w sypialni? A może już od progu haltujecie wszystkich na ściąganie butów? 

“Gość w dom, Bóg w dom” oznacza tyle co “gościnność jest świętym obowiązkiem gospodarza”- tak mówią Polacy. Ale jak ma się to do ściągania butów za progiem, zasad panujących w danym domu i amerykańskiego “Czuj się jak u siebie”

Uwielbiam celebrować nasze różnice, dlatego na przykładzie naszego spotkania ze znajomymi, pokarzę Wam kilka polskich i amerykańskich zachowań, z których być może nie zdawaliście sobie sprawy. 

Co to jest polska gościnność

Wydaje mi się, że przyjmując gości w Polsce za porażkę uznaję się zastawianie stołu skromną ilością jedzenia. Stąd, nawet przy okazji Wszystkich Świętych polskie stoły uginają się od majonezowych sałatek, wędlin, ciast i pieczeni. Panie Domu wyczekując gości uwijają się jak w ukropie przygotowując tony jedzenia. Wszystko w dużych ilościach ma być “homemade”. Przecież gdyby na rodzinnym spotkaniu lub, co gorsza, organizowanym przez nią przyjęciu, Gospodyni podałaby chipsy i sklepowe ciastka, nieodwołalnie splamiłaby swój honor.

Wyrastając w takiej kulturze, latami pielęgnowałam w sobie przekonanie, że to na mnie jako Pani Domu spoczywa przygotowanie mieszkania i całego posiłku na przyjęcie gości. Szczęśliwie, podróże i obcowanie z innymi kulturami nauczyło mnie większej elastyczności.

Polski Dom vs. Amerykańscy Goście

Polski obraz

źródło: „Bociany” J. Chełmoński

Zacznijmy od tego, że nie chodzi tylko o bycie Amerykaninem czy Polakiem, Kanadyjczykiem czy Szwajcarem, ale o celebrowanie naszych podobieństw i różnic. Nie uważam też aby nasze mieszkanie w Seattle było takie, jakim świat wyobraża sobie typowy polski dom – nie mamy ani krzyżyka ani obrazka naszego papieża. Nie uświadczycie tu też biblioteczki z dziełami Sienkiewicza, spiżarni pełnej weków i zapasowej wódki w zamrażalniku. Mamy co prawda malutki obraz Chełmońskiego i kilka wawelskich głów zdobiących ścianę w kuchni, ale na tym zaczyna się i kończy „polskość” naszego domu. To z jakiego kraju pochodzicie nie definiuje tego, jakimi ludźmi jesteście.

1. Zaproszenie na kolację i punktualność

Zapraszając Amerykanów do siebie na polskie jedzenie nie miałam pojęcia, że nasze spotkanie mogą odebrać tak formalnie! Jak się okazało forma jaką zaproponowałam czyli “usiądźmy i zjedzmy” tak jak robi się to w polskich domach, to dla Amerykanów tzw. sit down dinnerpowszechnie kojarzone z formalnymi obiadami weselnymi! Na szczęście nikt nie przyszedł pod krawatem, ale w trakcie spotkania nasłuchaliśmy się, że to taka dojrzała inicjatywa”

Głowy zdobiące komnaty na wawelu

Wawelskie głowy

Ta „dojrzałość” sprawiła chyba, że poczułam się trochę jak staroświecka babcia, która odświętnie zaprosiła wnuczków na obiad 👵 Czy to znaczy, że tak naprawdę powinniśmy pić z plastikowych kubków i jeść palcami?

Z zaproszeniem zawsze związana jest punktualność. Znam wielu ludzi, którzy bez względu na narodowość notorycznie się spóźniają. Niektórzy uważają, że 15-minutowe spóźnienie jest celowym kurtuazyjnym zabiegiem pozwalającym gospodarzom do końca ogarnąć dom. Ja zawsze jestem na czas. A jeśli mam zamiar lub wiem, że nie zdążę, wysyłam wiadomość do czekających na mnie osób. Bo co jeśli ziemniaki już dochodzą a mnie nie ma? Babcia może nie być zadowolona…

Amerykanie wydają się być dużo bardziej wyluzowani pod tym względem. I nie chodzi o to, że Amerykanie cyt. „spóźniają się specjalnie – po prostu skrzydlaty rydwan czasu często ich wyprzedza.
Dlatego do godziny przewidzianego spotkania towarzyskiego należy dodać okres od pół godziny do wieczności.”

2. Przywitania, pożegnania i pocałunki

Powitania Polaków i Amerykanów

Powitania Polaków i Amerykanów

Każdy kraj i kultura rządzi się swoimi prawami. W Polsce ogólnie przyjętą formą powitania tak dla kobiet jak i dla mężczyzn w kręgu rodziny i bliskich znajomych jest ogromny niedźwiedzi uścisk, zetknięcie policzkami i 3 pocałunki w powietrzu (lub bezpośrednio ślina-skóra). Dalszych znajomych wita się przez obowiązkowe podanie ręki co znaczy, że wszyscy podają rękę wszystkim. Niektóre grupy rządzą się jednak swoimi prawami. Może bowiem zdarzyć się tak, że na wsi będziesz jedyną osobą której dany pan nie uścisnął ręki bo jesteś… kobietą. Możesz za to zostać powitana ‚słowem’ lub soczystym, szarmanckim pocałunkiem w rękę. W Polsce i kilku innych krajach swiata osoby starsze mają pierwszeństwo do dyktowania metody powitania i do nich się dostosowujemy.

Witając się z Amerykanami zawsze obserwuję ich sposób zachowania. Z reguły spotykając kogoś po raz pierwszy wystarczy uściśnięcie ręki, a po spędzeniu razem kilku godzin w tym samym towarzystwie możemy obdarogwać kogoś lekkim objęciem na pożegnanie. Tak powitania jak i pożegnania są w Seattle po prostu werbalne, ale cały czas musimy brać pod uwagę to, skąd ktoś pochodzi. Seattle to w końcu miasto implantów.

3. Goście i zdejmowanie butów

Bez butóœ w polskim domu

Od razu ściągacie buty?

Niepisany polski savoir vivre każe nam zdejmować obuwie po wejściu do czyjegoś domu. Być może Polacy robią to odruchowo – Amerykanie niekoniecznie. W polskich domach bardzo często znajdziemy “kapcie tylko dla gości”, które gospodarz proponuje tuż po przekroczeniu progu. Witając znajomych słowami: “Czujcie się jak u siebie!” w moim przekonaniu dałam im przyzwolenie pozostania w obuwiu jeśli tak im wygodnie.  Z jakiegoś powodu wszyscy jednak ściągnęli buty – czyżby słyszeli o polskiej miłości do kapci?

4. Mój dom, Twoim domem

Polacy rzadko mówią byśmy czuli się u nich “jak w domu.” Polskie “Rozgość się” nie do końca oznacza to, co amerykańskie “czuj się jak u siebie w domu”. “Rozgość się” powiązane ze słowem:

Gość «osoba przybyła do kogoś w odwiedziny; też: uczestnik przyjęcia, balu»

podkreśla, że powinieneś pamiętać, że ten dom nie jest Twój i nie możesz robić w nim wszystkiego co robiłbyś u siebie. Od tego jest inne polskie powiedzenie: „Wolnoć Tomku w swoim domku,” którego nie kieruje się do gości.  

5. Polska wódka na polskim stole

zasady picia wódki

Jak pić polską wódkę?

Wódka jest królem podniebienia słowiańskich amatorów alkoholu! A kto pije najwięcej wódki i dlaczego są to… Rosjanie?!

Znane na całym świecie dwa słowa nieodłącznie związane z przymiotnikiem polska to “polska kiełbasai “polska wódka”. I tu pojawia się zagwozdka: ktoś przynosi Wam butelkę wódki.

Od dłuższego czasu stosujemy się do zasady BYOB (ang. bring your own beer – tłum. ‚przynieś własne piwo’) co oznacza mniej więcej tyle co, “przynieś ze sobą alkohol, który chcesz pić tego wieczora”.

My otwieramy jedną butelką wina i częstujemy nim gości. Potem, każdy przechodzi do picia przyniesionych przez siebie alkoholowych trunków, wody lub herbaty, której też jest pod dostatkiem. Wódka jest jak znalazł jeśli chcesz ją pić!

Ale jak pić wódkę w Polsce lub w domu Polaków, którzy przywiązują uwagę do polskiej kultury picia alkoholu (czyli nie u nas)? Jeśli już pijemy to dużo i szybko z małych specjalnie przeznaczonych na wódkę kieliszków. W Polsce nie zwracamy na to uwagi bo pewne rzeczy są dla nas oczywiste. Tempo picia nadaje albo gospodarz, albo samozwańczy wodzirej, który polewa i pilnuje by nikt się nie ociągał. Kieliszek wódki popijamy sokiem lub zagryzamy przygotowaną wcześniej zagrychą. Siedząc przy zastawionym stole samozwańcze sięgnięcie po butelkę wódki jest wielkim nietaktem wobec gospodarza i innych gości. Tak samo ma się z resztą samobsługa w kuchni. Jeśli mamy ochotę na dokładkę dania, którego nie ma akurat na stole, Polak dziwnie zażenowanym i ściszonym głosem poprosi któregoś z Gospodarzy o dokładkę. 

Przyznam, że zaskoczyło mnie gdy któryś z gości w pewnym momencie wstał i bez słowa zaczął szukać czegoś w naszej lodówce.

Ale nie było to uczucie, z którym nie potrafilam sobie poradzić – w końcu nie schowałam tam jakiegoś ciała. „Mi casa es tu casa”  czyli „Mój dom, Twoim domem” jak mówimy po hiszpańsku!

6. Gdzie król chodzi piechotą

Zaskakujące jest dla mnie to, jak dbający o ściąganie butów w obawie przed przyniesionymi z dworu zarazkami Polacy, kompletnie nie dbają o to, w co ich goście wycierają ręce w łazience. W polskich domach nigdy, ale to nigdy nie spotkałam się z dedykowanym ręcznikiem dla gości.

Sama myśl o tym, że po skorzystaniu z toalety i umyciu rąk mam powycierać ręce w ręcznik kąpielowy, w który gospodarz wycierał swój tyłek napawa mnie obrzydzeniem. Myślicie o tym zapraszając kogoś do domu? Powinniście. W domach amerykańskich rodzin jest już z tym odrobinę lepiej.

Podsumowując, spotkanie towarzyskie było udane: pojedliśmy, popiliśmy, obgadaliśmy trochę spraw i pograliśmy w parę gier. Wymiana kulturowa się dokonała: my dowiedzieliśmy się trochę więcej o USA, oni – o Polsce. Po opowiedzeniu kilku legend związanych z wystrojem naszego mieszkania usłyszeliśmy też, że jesteśmy „takimi polskimi Polakami”. To, choć w głowie niejednego z Was właśnie zabrzmiało ironicznie, powiedziane było jako nie lada komplement.

Po tym wieczorze został we mnie jednak pewien niedosyt: czy tylko ja obserwowałam to, co działo się tego wieczora? Jestem ciekawa jak Wy przyjmujecie gości w swoim domu! Czym jest dla Was „polska polskość”? Czy jesteśmy „Januszami”? Na ile pozwolacie gościom się rozgościć?

  • „skrzydlaty rydwan czasu często ich wyprzedza” – genialne! 🙂 Uwielbiam takie wstawki 🙂

  • stylpantera

    Zawsze posiadam osobny ręcznik dla gości i nie pozwalam chodzić w butach 😀

    • Anna Sycz

      Po ostatnich gościach, ustaliliśmy takie same zasady. Nie ma co – niektóre sytuacje po prostu nas sprawdzają 🙂

  • Mam coś w sobie z tej polskiej gościnności i zawsze czuję, że zastawienie stołu i napełnienie brzuchów gości to warunek konieczny do spełnienia przez polską panią domu. Przez to niestety mam tendencje do przygotowywania posiłków i przekąsek w nadmiarze 😉

    • Anna Sycz

      Z biegiem czasu zauważyłam, że ta moja nadgorliwość stała się powszechnie akceptowana wśród naszych znajomych w Polsce. Zauważyłam, że u nas stół ugina się od domowych smakołyków, a przychodząc do kogoś dostajemy słone paluszki. Wtedy zaczęłam trochę panować nad instynktem “perfekcyjnej pani domu”. A Ty? 🙂

  • Niesamowite 🙂 niestety i my jak kogoś zapraszamy, to jedzenia jest tyle, żeby nie dało rady się tego przejeść, a ręcznik dla gości jest od początku jak zamieszkałam poza domem rodzinnym 🙂 ale zgodzę się, że w wielu domach po prostu takowego nie ma 😉 ja wycieram wtedy ręce w spodnie 😛

    • Anna Sycz

      Też kiedyś wycierałam ręce w spodnie 🙂 Chyba do czasu gdy któryś z gospodarzy widząc, że wyszłam z łazienki z dwoma wyraźnie odbitymi na dżinsach śladami rąk nie powiedział: “Zły dotyk boli przez całe życie?!” Tak boleśnie ugryzłam się wtedy w język 😉

  • Jakie piękne podsumowanie polskich imprez <3 Mają swój urok, ale i swoją specyfikę, do której trzeba przywyknąć i zaakceptować z całym dobrodziejstwem inwentarza 😉 Natomiast co do tego przywitania i braku uściśnięcia dłoni w pewnych kręgach, gdy jest się kobietą to wydaje mi się, że według zasad savoir-vivre kobieta pierwsza podaje dłoń. Inna sprawa, że gdyby to zrobiła w praktyce, część osób pewnie uległoby konsternacji, bo w Polsce faktycznie w wielu kręgach utarło się, że tylko panowie panom podają łapy 😉 / pozdrawiam – żeńska połówka Pary na film 🙂

    • Anna Sycz

      Pisząc ten artykuł przypomniałam sobie różne sytuacje, które zaobserwowałam jeszcze rok temu. Do tej pory pamiętam zażenowanie jakie pojawiło się na twarzy pewnej Pani z woj. śląskiego, gdy przyjechawszy na podkarpackie wesele. Jako jedyna wyciągnęła rękę do “Pana Józka”, który przyszedł się przywitać z Panami. Te ułamki sekund były nadzwyczaj niezręczne i wszyscy szybko postanowili o nich zapomnieć 🙂 Ja jako jedyna nie piłam wtedy bimbru 😀

  • Irena Watrak

    U nas wszyscy goscie I gospodarze chodza w butach I prawie u wszystkich moich znajomych jest tak samo, reczniki dla gosci obowiazkowo:)

  • Uwielbiam takie obserwacje! Różnice są między domami, a dopiero między kontynentami 😀
    Dziękuję za wspaniały artykuł – jak zawsze czytam Cię z uśmiechem 🙂

  • Ania K.

    Chodzenie po domu w butach nie wydaje się aż tak wielka sprawa, ile gość, który nagle siada sobie komfortowo z butami na twojej jasnej kanapie (lub dzieci gości)…i Ciebie aż pali w środku, a mimo to nie zwracasz uwagi! 😉 Kolejny ciekawy artykuł Aniu!

    • Anna Sycz

      Dziekuję Aniu – takie piękne imię (nigdy nie ominę okazji by je pochwalić! 🙂

  • Izabela M.

    Uwielbiam czytac Twoje artykuly Aniu. W Stanach jestem od 12 lat. Wychowalam sie w Polsce. Moj maz tez Polak ale wychowal sie tutaj. Nasz dom jest mieszanka Polsko-Amerykanskiej kultury. Ja bardzo lubie organizowac imprezy, spotkania i zapraszac gosci. Znajomi zawsze lubia do nas przychodzic, bo stol zastawiony pysznosciami. Zwlaszcza jak po Polsku gotuje, pieke.
    Czasami tez umawiamy sie na impreze gdzie decydujemy z jakiego kraju jedzenie robimy i kazdy cos przynosi (potluck).
    Ameryka nauczyla mnie, ze ja nie musze wszystkiego sama szykowac, sprzatac przed i potem sprzatac po imprezie.
    Co do butow to u nas sie sciaga i wiekszosc gosci, znajomych maja taka sama zasade w ich domu wiec odruchowo to robia. Nie musze prosic by buty sciagneli.
    Co zauwazylam jeszcze jak mueszkalismy w Bellevue w mieszkaniu, ze po imprezie u kogos ja odruchowo zanosilam szklanke, talerz (o ile gospodarz uzywal prawdziwych, bo najczesciej to byly plastikowe kubki i papierowe talerze) do zlewy czy zmywarki. Kilka razy dostalam to spohrzenie „co ona wyprawia”. No coz, tak mnie mama wychowala. Papierowe kubki, talerze zaadoptowalam w naszym domu ttlko na imprezach urodzinowych dzieci, bo inaczej to nue znosze. Jezeli ja sie orobie przez pare dni, ogotuje zeby cos specjalnego podac gosciom, to podam na prawdziwych talerzach a nie papierowych. Ja uwielbiam wazy, polmiski, pieknie udekorowane, rozstawione na stole. No ale moze to tylko ja taka jestem. Dla mnie jedzenie i sposob serwowania to sztuka.
    Lazienka – mnie mama wychowala, ze przed impreza trzeba wyszorowac na blysk, powiesic nowe reczniki. Po imprezie pozbierac wszystkie reczniki z lazienki i kuchni do prania. Tak samo z posciela jezeli ktos zostawal na noc.

    • Anna Sycz

      Iza! Chyba mamy tę samą mamę ;)! Mama zawsze mówi, że miszkanie musi być zawsze na błyski gdy przychodzą goście. Tu znajoma Amerykanka powiedziała mi nawet, że zawsze gdy u mnie jest to jest tak niesamowicie czysto 😉 No i dobrze piszesz, że przyjmując tu gości można nauczyć się, że nie trzeba wszystkiego samemu przygotowywać. Niedługo wypróbowuję tę metodę prosząc wszytkich by kazdy przyniósł coś do przegryzienia. Trochę mi jeszcze z tym niezręcznie, ale dam radę 🙂 Obiecałam gościom jedynie że zrobię pierogi więc… właśnie skończyłam, wrzuciałam do zamrażarki i to mam już odhaczone 🙂