Pewnego dnia dostałam maila z pytaniem o to, jak w Seattle poznaje się ludzi?! Bo jak teraz znaleźć przyjaciół za granicą, skoro całe nasze życie sprzed wyjazdu i długoletnie przyjaźnie zostawiliśmy za sobą? Jak odnaleźć się w nowym środowisku po przeprowadzce do innego kraju? Czy znalezienie tu przyjaciół jest w ogóle możliwe?

Zawieranie przyjaźni było łatwiejsze gdy byliśmy dziećmi. Wtedy wystarczyło po prostu przyjść i zacząć się bawić. Dzieci nie muszą nawet znać Twojego imienia – wystarczy, że jesteś i chcesz się pobawić. Z dorosłymi sytuacja trochę bardziej się komplikuje.

Jak znaleźć przyjaciół za granicą

Jak zbudować grupę znajomych

Przyjaźń za granicą to wysiłek, który nie gwarantuje sukcesu, ale znacznie zwiększa szansę jego zaisnienia.

Jak znaleźć przyjaciół na emigracji? Ludzie to zwierzęta stadne – potrzebujemy grupy, bo grupa od milionów lat dawała nam możliwość przetrwania. Kiedyś, przynależność do grupy oznaczała na przykład, że szybciej wypatrzymy zbliżające się niebezpieczeństwo. Dzisiaj, aspekt społeczny przynależności do choćby najmniejszej grupy możemy rozumieć trochę inaczej.

Wyjeżdżając za granicę przenosimy tutaj nasze życie.
I gdy przeprowadzałam się do Seattle sama zachodziłam w głowę gdzie poznaje się ludzi, z którymi będziemy mogli wyskoczyć na piwo, napić się kawy lub po prostu pogadać o codziennych sprawach. Bo każdy ma czasem ochotę porozmawiać z kimś innym niż nasz partner.
Ale skąd wziąć tych ludzi?!

Przyjaźń vs. Koleżeństwo

Każdy z nas w swojej głowie latami definiował pojęcia takie jak “przyjaźń” i  “koleżeństwo” przypisując je do konkretnych osób w swoim życiu.
Na emigracji trzeba to po prostu zrobić jeszcze raz.

Tak, jak powinniśmy skonfrontować naszą listę przyjaciół z Facebooka z ich realna liczbą, tak też trzeba w końcu spojrzeć prawdzie w oczy i zgodzić się z tym, że w pewnym wieku czasy “najlepszych przyjaciół” mamy już za sobą. Tłum ludzi przetacza się teraz przez nasze życie dzięki pracy, wspólnym zabawom naszych dzieci i hobby, na które nie wszyscy znajdują przecież czas.

Dodatkowo, jeśli koniecznie chcemy przyjaźnić się z innymi Polakami i pomyślimy, że w danym mieście jest określona ich liczba, to statystyka działa przeciwko nam. Bo jeśli w Seattle mieszka konkretna liczba Polaków, a my przez podjęte przez nas akcje poznajemy 20 osób to od naszych pierwszych interakcji zależy to, czy spotkamy się ponownie. Czy będziemy mieli o czym rozmawiać? Czy będziemy dzielić te same pogądy lub, co ważniejsze, czy będziemy potrafili się ze sobą nie zgadzać?
Przypomina mi to trochę pierwsze randki 😉 Ile z tych znajomości zamieni się w coś więcej?

Myślę, że z wiekiem coraz trudniej jest nawiązywać przyjaźnie bo wielu z nas nie chce się inwestować czasu i energii na budowanie nowych relacji. Chcielibyśmy mieć “przyjaciół,” z którymi świetnie się rozumiemy i na których możemy polegać, od razu – najlepiej takich samych jak mieliśmy w Polsce! Przyjaźń jest jednak obustronną inwestycją emocjonalną, która moim zdaniem jest naturalną konsekwencją koleżeństwa.

Przyjaźń z Polakami za granicą

jak znalezc przyjaciol za granica

Pewne powiedzenie mówi: Gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania.”

Rozumiem chęć przebywania z Polakami, bo w końcu mówienie po polsku, wspólna kultura, tradycje i zwyczaje to rzeczy silne wiążące. Rozumiem też, że są na emigracji tacy Polacy, którzy na krajan reagują zgoła odwrotnie – jak nastroszony jeż – burczą, fukają i ‚nie życzą sobie’ zaczepiania.

Szczerze mówiąc, gdy sama przypadkowo usłyszę tu język polski nigdy nie wiem jak mam reagować. Dlatego, naturalnie staram się nie zwracać na czyjąś konwersację uwagi tak, jakbym nie zwracała na nią uwagi w Polsce. Choć wiem, że gdyby zdarzyło nam się stanąć obok siebie w kolejce do kasy, naturalnym byłoby też zagadać tak, jak robi to większość ludzi w Stanach. 

Jacy są Polacy

Ale weźmy na tapetę Polaków – jednym z naszych atrybutów jest ….? Narzekanie. Wszyscy to wiemy, ale nie wszyscy mówią o tym głośno. Każdy lubi sobie ponarzekać, prawda? A teraz zauważcie różnicę między “ciągłym słuchaniem czyjegoś narzekania” i niegroźnym “ponarzekaniem razem.”
Budowanie wartościowych relacji tak w kraju, jak i za granicą opiera się na zdrowej diecie emocjonalnej, składającej się z pozytywnych emocji. 

Otaczają nas ludzie, którzy mają inne osobiste dążenia i cele. Wychodzę więc z założenia, że nie ma co się zmuszać do przyjaźni tylko dlatego, że łączy nas ten sam język i narodowość. Jeśli dobrze nam się gada, wymieniamy poglądy, pomysły albo nawet narzekamy razem – spotykamy się znowu, i znowu, i znowu…

To zrozumiałe, że gdy spotkają się dwie matki, albo kobiety zainteresowane tematem, motywem przewodnim ich rozmowy może być macierzyństwo. Gdy spotkają sie naukowcy rozmawiać mogą o rozszczepianiu atomu – to istoty i pasje, które ich łączą.

Spotykajmy się z ludźmi, z którymi czujemy się dobrze. Bo zdrowiej moim zdaniem poczytać książkę, która nas interesuje niż zmuszać się do przebywania z ludźmi, po spotkaniu z którymi mamy ochotę podciąć sobie żyły tępym nożem 😉  Więc od czego zacząć?

Jak budować grupę znajomych za granicą

polacy w seattle

„Nigdy nie zapominamy o tych, którzy nigdy nie mówią o nas źle.” M. Brzeziński

Jesteśmy w Seattle już ponad pół roku, a znajomości z ludźmi, z którymi spotkałam się twarzą w twarz to efekty różnych akcji powiązanych wspólnym mianownikiem: “wyjrzeniem poza czubek własnego nosa.”

Poznawanie nowych ludzi kojarzę albo z edukacją
(z tym czego wzajemnie możemy się od siebie nauczyć) albo z 
chemią (która między rozmówcami jest lub nie).

Czasami poznajemy kogoś i od razu mamy wrażenie jakbyśmy znali się od wieków. Innym razem, spotykamy się kilka razy i wracając do domu nasza szklanka zawsze jest w połowie pusta.

Eleanor Roosevelt powiedziała:

Ludzie o wielkich umysłach rozmawiają o ideach.
Przeciętni rozmawiają o wydarzeniach.
Ludzie o małych umysłach rozmawiają o ludziach.

Doskonale byłoby spotkać się z osobami, z którymi czujemy się dobrze i rozmawiać z nimi o ideach,
ale rzadko tak jest. Bo by rozmawiać o ideach trzeba z kimś nawiązać solidną więź, a to wymaga uważności i pracy.

Gdzie i jak poznaje się ludzi w Seattle

Tutaj jest oczywiście wiele możliwości bo mieszkając tak w Seattle, Belleview, Kirkland, Redmond, Kent czy nawet Everett, zawsze możemy wskoczyć w samochód i w kilkanascie minut być w centrum wszystkiego. Czy to znaczy, że od przyjazdu jesteśmy “wszędzie tam, gdzie być trzeba?” Nie.

  • Warto rozglądać się wokół. Jeśli jesteście nowi w mieście, albo z jakiegoś powodu mimo wielu lat spędzonych tutaj nie macie zbyt wielu znajomych, lub chętnie poznacie kogoś nowego,  jest jedyna rzecz, którą musicie zrobić- do kogoś się odezwać! Dla przykładu: Grupa Polki na Eastside i w Seattle liczy teraz 427 członkiń – ile z nich znacie osobiście? Warto czasem napisać do kogoś nie czekając, aż ktoś inny zrobi to za nas. Bo jeśli przedstawicie się i napiszecie do kogoś prywatną wiadomość, to co złego może się stać? Najwyżej Wam ktoś nie odpisze, albo (w co wątpię) odpowie żebyś “spadał.”
  • Każde hobby jakie macie to dobra okazja do poznania kogoś nowego. My tańcząc tango poznajemy ludzi na zajęciach i milongach. Jeżeli zapisujecie się na kurs językowy, to również świetna szansa na poznanie nowych osób, bo z nimi de facto trzeba rozmawiać by poćwiczyć język. Takie znajomości mogą być początkowo tylko ściśle związane z danym miejscem, ale od obu stron zależy czy będziecie chcieli później wyskoczyć na piwo.
  • Jeśli nie jesteście nudnymi ogórkami i macie jakieś zainteresowania to zawsze możecie wybrać się na spotkanie z Meetup. Meetup to strona, na której po rejestracji, znajdziecie mnóstwo ludzi połączonych wspólnymi pasjami: spotkania ateistów, miłośników ramenu, 30-latek, górskich łazików i pasjonatów Esperanto to tylko niektóre z możliwości. By poznać nowych ludzi możecie również skoczyć na cotygodniowe spotkanie Couchsurferów. Nie mając pomysłu na spędzenie naszego pierwszego w Stanach Święta Dziękczynienia poszliśmy na imprezę organizowana w domu couchsurferów i, choć nie zawarliśmy jakichś specjalnych znajomości, bawiliśmy się wyśmienicie!
  • W połączeniu “humanista & programista” gdy to mój mąż pracuje w IT,  jasne jest, że on i jego znajomi z pracy mają swoje specyficzne tematy, a nawet zachowania, które mimo wypaczenia podstawowych zasad komunikacji pozwalają im się ze sobą porozumiewać. Ba! Nie uwierzycie, ale inni programiści też mają żony, dziewczyny i siostry, które tak jak ja, mogą nie wykazywać szczególnego zainteresowania kodowaniem i nowinkami z reddita. Te same dziewczyny mogą być naprawdę fajnymi i interesującymi osobami, a nawet doskonałym materiałem na przyjaźń.
  • Kościół, szkoła i Dom Polski w Seattle to też możliwość na spotkanie Polaków jeśli czujecie, że w grupie rodaków znad Wisły najlepiej się odnajdziecie. Kiedyś, powiedzmy przed erą Internetu, polscy imigranci w USA kierowali swoje kroki do organizacji polonijnych by spotkać podobnych im ludzi “z którymi się zrozumieją.” Dzisiaj, przyjeżdżając do Seattle wszystko, czego potrzebujemy się dowiedzieć znajdziemy w Internecie, ale rozumiem – można udarzyć i tutaj.

 

Wiele razy słyszałam, że “Największym wrogiem Polaka na obczyźnie, jest drugi Polak.” Jestem ciekawa co myślicie o tym powiedzeniu?
Jak zawierałyście swoje pierwsze emigracyjne znajomości i co poleciłybyście tym, którzy przyjazd do nowego miasta lub kraju mają dopiero przed sobą?

P.S. Zostając jeszcze w temacie przyjaźni małych i tych dużych, „play dates” i pozytywnej energii 😉 mam dla Was ten teledysk:

  • Kulinarna Strona Mocy

    Najważniejsze przyjaźnie zawarłam w dorosłym życiu i to jakoś tak niepostrzeżenie 🙂, tak, jak piszesz – przez koleżeństwo do przyjaźni. Powodzenia na nowym lądzie i wielu wspaniałych ludzi życzę 🙂💚