Swoją wiedzą, odwagą i praktycznym podejściem do życia początkowo mnie onieśmielała, ale wystarczyło jedno spotkanie bym przekonała się, że Mariola  to niesamowita kobieta nastawiona na działanie! Ma w sobie ogromną pasję do nauki, którą postanowiła jak najlepiej wykorzystać.

W 2013 roku  Mariola założyła Witty Scientists – firmę organizującą ciekawe zintegrowane zajęcia naukowe dla dzieci i młodzieży. Teraz wyznacza własne standardy i udowadnia, że naukowcy to fajni ludzie z poczuciem humoru. Po jej zajęciach dzieciaki są pozytywnie zmotywowane do nauki przedmiotów ścisłych, a często i rodzice uczą się czegoś nowego!

Jesteś jedną z Polek, które realizują się zawodowo i kochają to, co robią! Jestem ciekawa  jak wyglądały Twoje początki w USA?

Witty Scientists, Projekt SIS, Polki w Seattle

fot. Marta Bras „Projekt SIS: Mariola Kulawiec”

Odkąd pamiętam moim marzeniem było “robienie nauki” w amerykańskim laboratorium. Po obronie pracy doktorskiej na UMCS w Lublinie miałam szansę wyjechać do Buffalo w stanie Nowy Jork by tam zająć się  badaniami nad rakiem.

Dostałam stypendium w Zakładzie Genetyki Nowotworów w Roswell Park Cancer Institute. Ciekawostką jest, że sama Maria Skłodowska-Curie wraz z córką Irène odwiedziła RPCI w lipcu 1921 roku.
Postać tej wybitnej uczonej zawsze była dla mnie inspiracją.  

Tak praca jak i życie w tzw. “mieście dobrych sąsiadów” – jak wielu ludzi nazywa Buffalo- bardzo mi się podobały, ale wkrótce poznałam mojego przyszłego męża i przeniosłam się do Kent w stanie Washington by zacząć coś nowego – rodzinę. Gdy przeprowadziłam się w okolice Seattle szybko znalazłam pracę w Fred Hutchinson Cancer Research Center (FHCRC).

Witty Scientists to świetne połączenie Twojego wykształcenia, doświadczenia zawodowego i rodzicielstwa. Jak to się stało, że założyłaś własną firmę?

Gdy pracowałam w FHCRC często udzielałam się jako wolontariuszka w szkole Montessori  mojego syna organizując dzieciom ciekawe zajęcia naukowe. Wtedy właśnie zauważyłam ogromne zapotrzebowanie na wysokiej jakości zintegrowane zajęcia dla dzieci i młodzieży (tzw. STEM – ang. science, technology, engineering and mathematics). Poza tym, eksperymentowaniem zaraziłam też mego syna i z myślą o nim musiałam kreować coraz to nowsze i coraz ciekawsze aktywności.

Zawsze czułam się nieswojo z tak powszechnym stereotypem “szalonego naukowca.”
Kiedy moje stypendium w FHCRC się skończyło postanowiłam założyć własną działalność edukacyjną i tym samym cieszyć się elastycznością i niezależnością jaką ona daje.

Muszę przyznać, że prowadzenie własnej firmy to praca 24/7 ale tworzenie własnych standardów jest dużo bardziej satysfakcjonujące niż dostosowywanie się do tych, które ustalili inni. Co więcej, pracując w centrum Seattle mój codzienny dojazd z i do pracy zajmował przynajmniej godzinę i rzadko mieliśmy w domu okazję zjeść rodzinną kolację.

Opowiedz nam trochę o Witty Scientists. Jak wyglądają zajęcia i dla kogo one właściwie są? W jakim wieku są dzieci, które do Ciebie przychodzą i kiedy rodzice mogą zapisać je na eksperymenty?

Tak jak powiedziałam wcześniej w odróżnieniu od innych kursów ja nie promuję stereotypu “szalonego naukowca” bo uważam, że prawdziwi naukowcy nie są szaleni. Naukowcy zajmują się poważną pracą, co nie znaczy, że nie mogą też być dowcipni! Właśnie dlatego stworzyłam Witty Scientists – by pokazać dzieciom i ich rodzicom, że nauka i ludzie ją uprawiający są przystępni.

Chcę by moi uczniowie poczuli się jak prawdziwi naukowcy, dlatego na przykład fartuch laboratoryjny jest niezbędnym elementem każdego warsztatu. Na początku zajęć nie robię pokazu eksperymentów, bo to dzieci grają pierwsze skrzypce. Używam też fachowego acz przystępnego języka, co szczególnie młodszym uczniom pozwala poczuć się profesjonalnie. Praktykuję podejście “hands on” i nie ma tu miejsca na nudę – jest intensywnie. Uczniowie dostają też zawsze przygotowany przeze mnie dziennik laboratoryjny, w którym zapisują lub rysują swoje obserwacje i wnioski dokładnie tak, jak robi się to w prawdziwym laboratorium.

Moje kursy to nie tylko świetna zabawa dla dzieci ale i dla rodziców.
Na zajęciach dla cztero i pięciolatków bardzo często obecni są rodzice, którzy sami dowiadują się wielu rzeczy. Takie połączenie zabawy z nauką, gdy mama czy tata razem z dzieckiem odkrywają coś nowego, buduje między nimi szczególną więź.

Myślę, że ważne jest też to, że programy Witty Scientists dostosowane są do różnych grup wiekowych od przedszkolaków do dzieci i młodzieży w wieku szkolnym.

Czy dzieci, które do Ciebie przychodzą muszą mieć jakieś specjalne zainteresowania?  

Moje motto to “Curious, Amazed, Inspired .” To, czego wymagam, to przynajmniej odrobina ciekawości, której akurat dzieci mają pod dostatkiem. Bo kiedy po zajęciach uczniowie wracają do domów ich ciekawość jest nie tylko pozytywnie rozbudzona, ale są też mocno zainspirowani! Niektórzy z uczniów biorą udział w moich zajęciach w różnych lokalizacjach i wracają do mnie wielokrotnie! Właśnie dlatego wiem, że warto robić to, co robię i realizować ten program.

Cieszę się gdy słyszę od rodziców, że ich dzieci chcą potem iść w stronę STEM, bo czy może być coś lepszego niż zarażanie dzieci pasją? Innym powodem dla którego tworzę Witty Scientists jest właśnie mój syn, który testuje ze mną wszystkie eksperymenty i (jeśli nie jest  akurat w swojej szkole) pracuje ze mną jako asystent.
Najbliższe lato będzie dla nas bardzo pracowite, ponieważ mamy zaplanowane naukowe półkolonie oraz warsztaty w wielu bibliotekach.
Już nie mogę się tego doczekać!

Jak wyglądają  Twoje półkolonie naukowe i czego można się tam spodziewać?

Ponieważ równolegle kreuje program nauczania  jak i uczę, moje półkolonie naukowe  charakteryzują się wysokim poziomem merytorycznym i metodycznym. Nie często spotyka się świetnie wykształconych instruktorów na zajęciach pozaszkolnych. Myślę, że to właśnie sprawia, że programy “Witty Scientists” są wyjątkowe.
Co więcej, ponieważ moim priorytetem jest wysoka jakość zajęć liczba miejsc jest ograniczona.

Najbardziej cieszy mnie współpraca z siecią bibliotek publicznych w King County. Rokrocznie biblioteki w ramach programów letnich organizują wiele ciekawych zajęć dla dzieci i młodzieży. Każdego roku zmienia się hasło przewodnie programu. 

Swoją współpracę z bibliotekami rozpoczęłam w 2015 roku, kiedy hasłem przewodnim na dany rok było: “Każdy bohater ma swoją historię” . Ja oczywiście zaprojektowałam program o mojej bohaterce –
Marii Curie-Skłodowskiej. Aby być szczególnie wiarygodna postarałam się o sukienkę podobną do tych z jej epoki. Rozpoczynając warsztaty powitałam moich studentów po polsku i po francusku i zaprezentowałam osiągnięcia naukowe tej wielkiej uczonej takie jak naprzyklad zdefiniowanie terminu -radioaktywność.
Uczestnicy zajęć “zdegradowali” “radioaktywne Candy-ium” zgodnie z formułą czasu połowicznego zaniku czyli zjadali w określonym czasie i wyliczonej ilości – cukierki. Na zajęciach przybliżyłam też dzieciom rodzinę Curie. Nawet wielu obecnych na tym spotkaniu dorosłych nie wiedziało, że rodzina Marii Curie została nagrodzona
pięcioma Nagrodami Nobla.

W tym roku hasłem programu letniego w bibliotekach jest “Zbudujemy lepszy świat.” Przy tworzeniu jednego z programów w ramach tego hasła zainspirowałam się książką polskich autorów Aleksandry i Daniela Mizielińskich pt. “D.O.M.Y.”  Na zajęciach uczniowie poznają projekty 10 światowej sławy architektów. Będziemy budować domy z użyciem różnych materiałów, uwzględniając warunki klimatyczne i ukształtowanie terenu.
To naprawdę fascynujące! Szczególny nacisk położę na przedstawienie moim uczniom zasad inżynierii w procesie projektowania budynku. Tak, by pomóc przyszłym architektom zbudować własny model.

Jesteś niesamowicie inspirującą kobietą! Masz ogromną wiedzę i ciekawość świata. Życzę Ci niekończącej się listy pomysłów na coraz to nowsze doświadczenia!

Chciałabym inspirować coraz więcej uczniów i sprawiać by czerpali radość z wiedzy jaką zdobywają na zajęciach. Chciałabym też by kreatywnie wykorzystywali to, czego nauczyli się na warsztatach z Witty Scientists. Wiem, że moi uczniowie wracają do swoich klas i naprawdę radzą sobie lepiej!

Nauka w systemie pozaszkolnym to również ważna część edukacyjnego ekosystemu i my – rodzice- powinniśmy o tym pamiętać.

Masz pytania? Komentarze? A może po prostu chcesz napisać nam coś miłego? Wspieranie jest bardzo fajne 🙂 Daj znać!